
Posterunkowy pełnił dyżur na komisariacie, w czasie którego czytał blog szkoły jazdy z Poznania. Mógł sobie na to pozwolić, bo na mieście nic się nie działo. Był sobotni upalny dzień i mieszkańcy — w tym przestępcy — zaserwowali sobie wypoczynek na łonie natury.
Jakoś przed południem drzwi wejściowe komendy otwarły się po raz pierwszy. Stało się to za sprawą młodych mężczyzn, którzy słaniali się na nogach i zachowywali się bardzo głośno.
— Panie komendancie — rzekł pierwszy z nich — prosimy o badanie trzeźwości, bo nie wiemy, czy możemy zasiąść za kółkiem…

Czy kursantka, która ukończyła pełne szkolenie i zdała wewnętrzny egzamin w szkole jazdy z Poznania bądź innego miasta powinna być przygotowana do bezpiecznej jazdy? Odpowiedź wydaje się oczywista: „A jakże!”. Jednak życie pokazało, że może być inaczej…
Przenieśmy się z Poznania do Częstochowy. Była zima i w tamtejszym WORD-zie starsza kobieta przystąpiła do egzaminu na kategorię B. Gdy kursantka pokonywała przodem łuk, egzaminator szedł za jej samochodem. Wtedy jeszcze nic a nic nie zapowiadało akcji grozy.

Gdy przyjechaliśmy do Tajlandii — relacjonuje szef szkoły jazdy z Poznania — wiele rzeczy okazało się miłym zaskoczeniem. Wylądowaliśmy na wyspie Phuket, która jest jednym z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Tajlandii.
Otóż Królestwo Tajlandii słynie ze słońca, pięknych plaż ozłoconych piaskiem, ciepłej wody, bogatej zielonej flory, egzotycznych zwierząt (słonie, tygrysy, lwy czy małpy) oraz bardzo smacznej kuchni w postaci street foodów. A wszystkie te atrakcje osiągalne są w bardzo przystępnych cenach!
Gdy Mateusz zrobił kurs w szkole jazdy z Poznania, od razu zasiadł za kółkiem jako kierowca zawodowy, aby zarobić na wyjazd do Singapuru. W końcu udało mu się uciułać konkretną kwotę, za którą kupił bilet do Miasta Lwa, czy — jak wolą zgryźliwi — Miasta Zakazów…
Chociaż chłopak wiedział, że Singapur jest nowoczesnym miastem, bardzo bezpiecznym, gdzie przestępczość jest bliska zeru, to od pierwszego postawionego kroku na kontynencie azjatyckim ogarnął go dziwny niepokój. Czuł pod skórą, że wydarzy się coś złego, ale jeszcze nie wiedział, jakie nieszczęście go nawiedzi.